Shards of Sharn

Plugawi w Pogoren
Tułacze Sarkana - początki

Członkowie drużyny z różnych powodów znaleźli się w stolicy państwa Magów – Pogoren. Po mniej lub bardziej burzliwych introdukcjach zostali poproszeni o rozwiązanie tajemniczych morderstw w części magazynowej miasta.
Z pomocą sojuszników magów – Bractwa, znanego wcześniej jako gildia złodziei dowiedziano się, że w temat zamieszani są Plugawi. Drużyna spotkała Kevlamina Istariana, młodego Paladyna ze wschodu. W trakcie wspólnej potyczki złotowłosy zraniony został zatrutą strzałą. Sprawa była najwyższej wagi politycznej, zatem mentor Alstrona, Starszy Mag Gildii Lord Horendithas załatwił audiencję u Isil – głowy Gildii i państwa Pogoren. Ta poprosiła drużynę o bezpieczne dostarczenie Kevlamina do kleryków, którzy mogliby pomóc z trucizną. Tacy mogli znajdować się na pewno w Istarii, może trochę bliżej w Sharn, ale tam drużyna niekoniecznie mogła być mile widziana.
Z samego rana drużyna opuściła Miasto w Chmurach i tak zaczęła się ich tułaczka.

View
Problemy Mornovy
Pierwsza krew

Drużyna udała się na wschód. Po drodze spotkali grupę bandytów. W brutalnie skuteczny sposób upewnili się, że nie będą już nękać nikogo więcej. Przy jednym z drzew odkryli ciała dwóch paladynów poległych w bitwie z sądząc po ranach wielką bestią. Najpewniej byli to druhowie Kevlamina. Ankhesenamun zebrała ich insygnia oraz charakterystyczny medalion jednego z nich i drużyna ruszyła dalej. Dotarli do niewielkiej, lecz zdecydowanie nie skromnej wioski o swojskiej nazwie Mornova. Tu okazało się że w okolicy od niedawna grasują wywerny. Tubylec imieniem Virgil poprosił też o odnalezienie jego brata.
Dzięki umiejętnościom tropienia i znajomości dziczy Fern bohaterowie zakradli się o poranku do legowiska bestii i bez litości zgładzili zarówno dorosłe jak i młode osobniki. Przy gnieździe znajdowało się zmasakrowane ciało brata Virgila, z którego drużyna zdecydowała zabrać jedynie wspomniany przez łowcę rodzinny medalik. Do tego Fern zaopiekowała się niewyklutym jeszcze jajem wywerny.
Po powrocie do wioski i zebraniu podziękowań bohaterowie ruszyli w stronę Sharn. Część z nich popadła w konflikt z członkami Cesarskiej Gwardii pełniącymi straż na murach stolicy pod wodzą Keiry.
Nastał trudny czas dla drużyny, ciężka próba lojalności i charakteru w ciemnych lochach Sharn…

View
Ciemna strona Sharn
nie wszystko złe co śmierdzi starym panem

Ankhesenamun i Alstron przesłuchiwani intensywnie w lochach Sharn, podejrzewani o szpiegostwo, może nawet o konszachty z Plugawymi. Z pomocą przybyli lojalni towarzysze z drużyny. Udało się przekonać Gwardię do pomocy Kevlaminowi. Mimo że nie byli w stanie go w pełni uleczyć ustabilizowali jego stan i zajęli się jego transportem do Istarii. Ceną za wolność więźniów była pomoc w rozwiązaniu tutejszych problemów – zaczynając od sprawdzenia osobliwych wydarzeń z jednej ze świątyń Erathis. Trzeba było zapomnieć o odniesionych podczas przesłuchań strat w honorze, godności i palcach i zacząć pracować na wolność drużyny.
W świątyni z pomocą nieoczekiwanego pomocnika – Mikela Plugawego oskarżonego o szpiegostwo w podobny sposób próbującego odkupić swe winy. Oczywisty okazał się wpływ Lloth. Po wyczyszczeniu ukrytego podziemnego poziomu z bytności sympatyków pajęczej bogini za ołtarzem Plugawy odnalazł ukryte przejście. Zaproponował towarzyszom wspólną ucieczkę, jednak Ci odmówili nie chcąc krzyżować swych losów z Plugawym.

View
Wyjazd z Cadei

Po dwudniowej imprezie, z lekkim bólem głowy Alstron wraz z Mantrą wyjechali na północ.
“Za dużo czasu spędziliśmy pijąc wino i butwiejąc w tawernach. Pora dowiedzieć się o co chodzi z tymi Plugawymi. Może po drodze dowiem się czegoś w tym temacie.” Pomyślał Alstron.
5e48c1b01d9dae2a69c48c07560395d7.jpg

View
The demon's blood
Z pamiętnika Fern.

W końcu wszystkim udało się opuścić zatęchłą Cadeę.
No nie wszystkim… Evar Do’Ran pozostał w Cadei i właściwie nie przekazał dla nas żadnej informacji co się z nim dzieje. Jedynie Khaal Sarkan poinformował nas o tym, że Protektor poprosił go o pozostanie. Dziwne… Niepokojące nawet… Ale zdaje się, że nie dla członków reszty drużyny.

Ja, David i Moss dogoniliśmy Ankhesenamun, którą cierpliwie eskortował Alstron Ningel krótko przed osiągnięciem mostu nad wyschniętą rzeką. Po krótkiej “przeprawie” z opornymi, tępogłowymi strażnikami udało nam się go przebyć. Nie wdając się w szczegóły, bo szkoda strzępić język na temat poziomu dyskusji z tymi pachołkami, których mózgi zagotowały się najpewniej od przebywania cały czas w ciężkich hełmach na słońcu, pozwolili nam poczekać na resztę drużyny.

Gdy już dołączyli do nas (ku mojemu niepocieszeniu) Khaal Sarkan i Keira ruszyliśmy dalej w kierunku Hury. Po drodze drużynie przyświecały przeróżne cele, jeden z nich szczególnie mi się nie podobał. Nie sądziłam, że stanę przed koniecznością gremialnego upuszczania sobie krwi… Jednak nadrzędny cel pozostał wciąż ten sam, dotrzeć do Istarii i wyjaśnić zagadkę plugawych. Tym bardziej, że David okazał się jednym z nich. Przez chwilę myślałam, że dojdzie do samosądu, jednak drużyna wykazała zaskakująco wysoki poziom tolerancji, mimo, że mnie niektórzy prawie zlinczowali za odmowę wykonania testu. Czyżby zasadnicza przyczyna różnicy w traktowaniu polegała na tym, że mam między nogami co innego niż David?

Po drodze, urozmaiconej spotkaniem kamiennych rekinów, na które jednak postanowiliśmy nie polować, zatrzymaliśmy się w Khalamedzie, gdzie szczerze mówiąc nie miałam zamiaru zabawić zbyt długo, nawet kosztem oddzielenia się od drużyny. Jednak kompletnie nieprzewidywalny rozwój wypadków i zupełnie nieoczekiwane spotkanie sprawiło, że dłuższy przystanek będzie konieczny. Teraz najważniejszy jest… Kevlamin Istarian. Cała nadzieja w naszych magach, oby Alstron Ningel i Moss zdołali mu pomóc. W przeciwnym razie wszyscy możemy mieć kłopoty.

tumblr_mnlsa48dI91s72jefo1_1280.jpg

View
Przemyślenia...
jasny plugawy gwint ...

Myślę o tym teraz ciągle , nie daje mi to spać, co to za wstrętna choroba przypięła się do mnie. Jak radzić sobie z czymś o czym nie masz bladego pojęcia … Jaki los zgotuje mi to przekleństwo? Czy wszyscy się ode mnie odwrócą? Tyle pytań, i żadnych odpowiedzi … Gdyby tylko moja Miriam mogła tu być, ona zawsze umiała mnie pocieszyć, powiedzieć coś odpowiedniego … Znajdę go, muszę i zapłaci okrutną i powolną śmiercią za odebranie mi jej cudownego dotyku. Teraz muszę się skupić, muszę być uważny i muszę być … bezlitosny…

krwawy_sztylet.jpg

View
Atrakcje Khalamedy
cisza przed burzą

Podczas gdy Alstron Ningel i Moss Rasmussen próbują zrozumieć co dzieje się z Kevlaminem i dowiedzieć się jak pozbyć się nabytej w tajemniczych okolicznościach nieprzyjemności pozostali członkowie mają chwilę by odsapnąć po długiej podróży. Każde w swój sposób wykorzystuje gościnność Khalamedy.
David wybiera samotny napitek i zadumę w odosobnieniu, podczas gdy Ankhesenamun zasięgnąwszy języka na temat tutejszego półświatka porywa Fern na uciechy duszy i przede wszystkim ciała do ekskluzywnej ciasnej, ale i jak okazuje się mokrej zbroi.
Panie oddają się tam uciechom, o których z pewnością marzą klienci przybytku w biedniejszej części miasta gdzie przyjeżdżający z opóźnieniem z tylko sobie znanych powodów Evar Do’Ran efektywnie te marzenia łamie kąpiąc miecz w krwi może trochę zbyt odważnego pół-orka. tumblr_lvjgjgs8m61qbph7no1_500.jpg
Szczęśliwym trafem udaje mu się jednak znaleźć Sarkana szukającego w mieście okazji do rozsławienia swego imienia w tych stronach. Ranna jeszcze w bitwie o Cadeę Keira znajduje pomoc Istariańskich kleryków, jednak potrzebuje odpoczynku by przywrócić nodze sprawność.
Po niedługim czasie drużyna wraca do pracy – postanawiają udać się do Istarii, gdzie Ethielle – pierwsza kapłanka Bahamuta może mieć odpowiedzi, których szukają. Wybierają dłuższą drogę, by przy okazji podróży wykonać zlecenie na grasujące ostatnio podejrzanie blisko cyklopy.

View
Przemyślenia cd...
.... durne miasto ...

Jak oni tak beztrosko się bawią? Tak czy inaczej … ja nie mogę … nie chcę …
Ciągle wisi nade mną przekorny los zesłany nie wiadomo przez kogo i dlaczego? Dlaczego akurat na mnie? Czy mało jest godnych wybranków takiego “podarku”? Pewnie jacyś pozbawieni swojego rozumu i wyjałowieni z myśli, kultyści ozłocili by mnie za ten dar…. Swoją drogą nie mam pojęcia od kiedy to to to… to plugastwo się mnie uczepiło…
Nie chce … nie mogę się poddać. Nie przeszkodzi mi to w mojej misji, w żadnej misji…
Ciekawe czy ten smoczy praprzodek Bahamut, którego tak ślepo wielbią w swych świątyniach te zakute pały mógłby coś doradzić …
temple.jpg
Chyba nic nie zaszkodzi zapytać …
prayer.jpg

View
Jaskinia
dalej przygodo...

Cyklopy pff, nawet nie miały złamanego grosza przy sobie, półmózgie istoty głodne jedynie słebej jakosci mięsa z wychudzonych podróżników.
Znowu czary mary, ściana jest i jej nie ma. To już staje się rutyną…
zagadka1.jpg
Wbijamy do środka a tu jak zwykle przeszkody. Czy ktoś naprawdę nie wpadł na pomysł by takie zagadki miały chociaż sens? Tak sobie gdybam bo nasz bohater Khaal Sarkan z łatwościa je rozwiązuje a toż to nie myśliciel, tylko wojak z krwi i kości. Inna sprawa, że i przekombinować mogą ci co do takich spraw mają głowę na karku, no bo jak Moss zaczął majstrować przy mechaniźmie to dziwne “żywiołaki szczątków z naiwnych wędrowców” zaczęły nas podgryzać. Biedna i zestresowana Fern przypłaciła to kwasowym paraliżem nogi, i wierzcie mi, szkoda bo to zacnie ładna nóżka. Po wybiciu tych ledwo co trzymających się kupy animowanych mięs i kości trochę pomogłem naszej łowczyni. Od tego momentu jednak Fern kuśtykając miała jeszcze bardziej zirytywaną minę. Mniej więcej jak jej wilk…
Korytarze i liczby… to nie moje hobby. Na szczęście Khaal Sarkan myśli podobnie. Jednak tym razem chłop wykąpał się w kwasie. O mały włos zostało by z niego jedynie oręże którym włada. Nawet majty mu się przypaliły niemało. Wiedziałem, że się przechwala, wiedziałem. Tak czy siak dzięki niemu czary musiały zaistnieć. Moss wymamrotał jakieś formułki i bach: Keira została naszą latająco-lewitującą zbawczynią. W sumie to czemu od razu nie można tak było… Echh ci myśliciele.
W dalszej drodze Mantra, Alstron Ningel, Fern, Keira i Khaal wraz ze mną dyskutowali na temat dziwnych obrazów, które zastaliśmy w korytarzu po drodze. Ich właściwości były mocno niepokojące. Nie ma to jednak jak dobra doza ignorancji. Poszliśmy dalej.
drzwi.jpg
Wreszcie jakieś porządne drzwi , dziwny posąg… i znowu zagadki …
W jednym z korytarzy znajdujemy narzędzia … ciekawe .. w drugim zaś dziwne, przykuwające uwagę i nienaturalnie wyglądające portale.
portalea.jpg
Zdają się zmieniać właściwości przedmiotów, które przez nie się przedostają. Na Sankrana zawsze można liczyć. Mimo, iż chowaniec Mossa przeżył w drastyczny sposób testy portali, Khaal Sarkan spokojnie powiększył swoją objętość… I mamy go teraz więcej. A potem, okazało się, iż pomniejszona także przez portal na własne życzenie Ankhesenamun przejęła inicjatywę i wraz z zaskoczonym Sarkanem (też bym bym, gdyby ktoś złapał mnie za jaja) zniknęła generując lekką bryzę naładowanego dziwną aurą powietrza. Po twarzach Mossa i Alstrona Ningela można było wyczytać, iż nic wielkiego się nie wydarzyło. Na mnie jednak zawsze robią wrażenia takie … sztuczki. Musicie zrozumieć, iż otwarcie drzwi przez Mossa jego mamrotliwym dotknięciem, też ozdobiło moją twarz lekkim, okraszonym mocnym drgnięciem brwi, zdziwieniem. Czego ci czarownicy nie mają w rękawie …
No i proszę, a za drzwiami stoją nasze gołąbki. Daleko nie odpłynęli. Całe szczęście, bo wszyscy znaleźliśmy się na balkonie. Co za ogrom … Wielka nieprzenikniona szarość.
Ankhesenamun gada coś o jakimś kolesiu z obrazu… Nie wiem o co biega i nagle słyszymy … Jakiś pomruk. Skąd ja znam taki pomruk. I ten przenikający zapach kwasu. Taki sam jak przy pułapce w której skąpał się Khaal. To nie wróży nic dobrego.
Schodzimy schodami które ciągnął się kilkaset stóp.
otchaln.jpg
Dookoła dziwne opuszczone domy wykute w skałach. Wszędzie widać ślady zniszczeń. Znowu to mruczenie, ja znam to, znam tylko nie mogę sobie przypomnieć …
Na dole zastajemy wreszcie coś interesującego. Sarkofagi!!!
Sarcophagus1.jpg
Historia i przygoda czeka na wyciągnięcie ręki. Pozwalamy sobie z Keirą poszperać w tych trumnach. No jest z czego czerpać słodycz wiedzy. Moss Rasmussen wytęża umysł a ja już widzę … Dziwne napisy na tych sarkofagach to jakaś pochodna smoczego. Mantra i Alstron stoją przy wejściu do komnaty. Teraz widzę, że niespokojnie się zachowują. Patrze na nich spoglądam na pozostałych, patrze na trupa w sarkofagu i na napisy … o rany …
Fala zielonego szlamu zalewa komnatę, ledwo udaje mi się wskoczyć do sarkofagu. Ten podmuch wiatru, ten szelest skrzydeł, ten gardłowy mruk. Smoooooooook !!!!!
acidone.jpg

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.